Miejsca koncertów

Klasztor Sióstr Urszulanek Klasztor OO. Bernardynów-Łęczyca Klasztor OO. Bernardynów-Warta Archikolegiata p.w. NMP i św. Aleksego Klasztor Księży Salezjanów Opactwo Cystersów p.w. św. Tomasza Kościół św. Idziego Muzeum Zamek w Oporowie Muzeum w Nieborowie i Arkadii

 





klasztor Sióstr Urszulanek
Sieradz, ul. Dominikańska 16
 zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć
 
 
 
 

 

 

PODOMINIKAŃSKI ZESPÓŁ KLASZTORNY POD WEZWANIEM ŚWIĘTEJ KRÓLOWEJ JADWIGI W SIERADZU...
...czyli, jak to mówią w Sieradzu, Klasztor. Mówią klasztor, a myślą - kościół. Jego budowę zakończono w 1260 roku. Stawiano go w stylu wczesnogotyckim lub raczej późnoromańskim. Po części kościół św. Stanisława BM fundował książę Kazimierz Konradowic. Fundował go dla Dominikanów, których pomiędzy rokiem 1233 a 1245 do Sieradza sprowadził Konrad Mazowiecki. Ufff...Dla przeciętnego mieszkańca naszego grodu ważne jest jedno: zakonnicy nie osiedlali się w małych ośrodkach. Stąd wniosek, że Sieradz już wtedy znaczył wiele.

Cegła w trójliście
Ciekawe jest to, że zgodnie z dawną symboliką liturgiczną, kościół zorientowany został na wschód, a do tego nie postawiono mu wierzy, lecz sygnaturkę. Taki zwyczaj budowlany mieli Dominikanie. Dawne wejście do kościoła prowadziło przez portal. To jeden z nielicznych, wczesnogotyckich portali w Polsce! Osobliwością jego jest to, że ozdobiony został cegłą formatowaną w trójliście.

Runęły stropy
Różne były losy kościoła Dominikanów. Tak różne, jak historia Polski. Dwa razy w swej historii kościół wraz z klasztorem był prawie całkowicie zniszczony - w roku 1331 przez najazd krzyżacki, a w roku 1693 wskutek wielkiego pożaru, w którym ucierpiało również miasto. W kościele doszczętnie wszystko spłonęło. Runęły także gotyckie stropy. Odbudowa trwała prawie 30 lat. Po niej to właśnie kościół nabrał barokowych kształtów. Z XVIII wieku pochodzą wszystkie ołtarze, a sam ołtarz główny z roku 1718. Osadzono w nim słynący łaskami obraz Matki Boskiej Różańcowej.

W lochach nie straszy
Wyobraźnię poszukiwaczy przygód pobudza fakt, że klasztor posiada podziemia. Obecnie są one zamurowane. Spoczywają w nich szczątki trzech książąt kujawsko-sieradzkich i wielu zakonników. Prawdopodobnie na wschodniej fasadzie klasztoru znajduje się zamurowane wejście do lochów łączących klasztor ze wzgórzem zamkowym i domem pojagiellońskim (mieści się w nim obecnie muzeum). Niestety nie słychać, by klasztor miał swojego ducha. Miałby Sieradz swoją turystyczną atrakcję, a tak...

Klasztor był świadkiem
W Polsce nie brakuje klasztorów dominikańskich. Wśród nich klasztor sieradzki należy do najstarszych. Był świadkiem wielu ważnych dla Polski wydarzeń historycznych. W 1432 roku to tutaj szlachta podjęła decyzję, że po śmierci Władysława Jagiełły wybrany zostanie na tron jego syn Władysław - późniejszy Warneńczyk. W 1445 roku właśnie w Sieradzu dokonano elekcji Kazimierza Jagiellończyka. W okresie największej świetności, gdy klasztor rozkwitał i tętnił życiem, mieszkało w nim ok. 30 zakonników. Miał tu miejsce również nowicjat.

Car skasował
Dominikanie byli w Sieradzu 600 lat. Po powstaniu styczniowym 1864 roku Car skasował klasztor, a zakonnicy musieli go opuścić. Od roku 1885, zmarł wtedy O. Zefiryn Kołomiński - ostatni z Dominikanów, cały kompleks stopniowo zaczął popadać w ruinę aż do roku 1922, kiedy to do Sieradza sprowadziły się Urszulanki.

Siostry altruistki
Historię odbudowy ruin klasztoru można poznać oglądając na krużganku stałą wystawę zdjęć - pamiątek z tamtych, trudnych czasów. Siostry swoją pracą pięknie wpisały się w historię Sieradza. Wiele lat trudniły się rękodzielnictwem - w klasztorze powstały m.in. z talentem zaprojektowane gobeliny i ręcznie wyszywane serwety. Dzisiaj, prowadząc Dom Pomocy Społecznej, postrzegane są przede wszystkim jako altruistyczne opiekunki dzieci głęboko upośledzonych. I choć do 600 lat - lokalnego rekordu Dominikanów - trochę im jeszcze brakuje, to chyba już nikt nie wyobraża sobie, by po ulicach Sieradza nie przemykały ubrane na szaro postacie.



klasztor OO. Bernardynów
Łęczyca, ul. Poznańska 18 a
 zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć
 
 

 

Kościół i klasztor o.o. bernardynów zostały ufundowane przez Dorotę Piwo, podczaszynę płocką w 1631 roku. Budowę kościoła rozpoczęto w roku 1635, zaś konsekrowano go w roku 1652. Kościół został zlokalizowany poza murami miejskimi, co jest typowe dla klasztorów bernardyńskich.
Kościół p.w. Niepokalanego Poczęcia jest budowlą wczesnobarokową, orientowaną, jednonawową z nieco węższym i niższym prezbiterium. Kościół posiada dwuspadowy dach, zwieńczony trójkondygnacyjną sygnaturką. Wewnątrz kościoła są sklepienia kolebkowe z lunetami wsparte na opilastrowanych filarach przyściennych, w prezbiterium na konsolach.
Na sklepieniu prezbiterium widoczne jest Niepokalane Poczęcie i Bóg Ojciec, a na ścianie tęczowej na kolumnach herby Królestwa i Ziemi Łęczyckiej.
Rokokowy ołtarz główny posiada w części centralnej obraz Niepokalanego Poczęcia N.M.P. z około XVII wieku oraz obraz Matki Boskiej Częstochowskiej z 1887 roku. W nawie kościoła znajdują się trzy pary ołtarzy bocznych, prawdopodobnie dzieła majstra snycerskiego Franciszka Etnera z lat 1764 - 1766 z barokowymi obrazami przedstawiającymi świętych. Na północnej ścianie nawy znajduje się marmurowe epitafium Szymona Starży Dzierzbickiego, wojewody łęczyckiego zmarłego w 1787 roku.
Na uwagę w kościele zasługują także: ambona rokokowa z rzeźbą archanioła na baldachimie, rokokowe organy organy z puttami grającymi na różnych instrumentach oraz dwa późnobarokowe konfesjonały z lat 1764 - 1766.
Klasztor to budowla murowana, piętrowa z prostokątnym dziedzińcem przylegający południowym bokiem do kościoła. Na parterze w części wschodniej znajduje się refektarz, a w części południowo - wschodniej zakrystia, oddzielona od kościoła korytarzem.
Kościół był miejscem sejmików wojewódzkich w XVIII wieku. W 1864 roku klasztor został zamknięty przez władze carskiej Rosji za udział łęczyckich zakonników w powstaniu styczniowym. Do roku 1929 był administrowany przez księży diecezjalnych. W latach II wojny światowej hitlerowcy wyrzucili zakonników i zajęli klasztor na urzędy i magazyny. W roku 1946 biskup łódzki Władysław Jasiński przekazał obiekty o.o. bernardynom.



klasztor OO. Bernardynów
Warta, ul. Klasztorna 9
 zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć
 
 
 
Rodowód Warty sięga XIII wieku, kiedy to w 1255 roku książę łęczycko-kujawski, Kazimierz Konradowic, dokonał lokacji miasta na tzw. "prawie niemieckim". Zrobił to na terenie dawniej już istniejącej wsi, należącej do kasztelani sieradzkiej. Ówczesnym mieszkańcom Warty żyło się całkiem spokojnie aż do 1331 roku, kiedy to "religijnie nastawieni" krzyżacy spustoszyli miasto. Pewnie musiało być krucho. Ludzie jakoś to znieśli. Później odbywały się w Warcie i sejmiki, i zjazdy szlacheckie. Handlowano w niej i uprawiano rzemiosło. Okres od XV do XVII wieku to czas świetności "królewskiego" miasta Warty. Pobudowano w nim aż sześć kościołów! Jednym z zachowanych jest kościół i klasztor OO. Bernardynów.

Paliło się w Warcie
Pierwotny, drewniany kościół z 1467 roku fundacji Świętosława Darmopycha, ż. Anny i Gerarda z Brudzewa całkowicie spłonął podczas częstych w tamtych czasach pożarów miasta. Na jego miejscu, niecałe 20 lat później, zaczęto wznosić gotycką i murowaną już budowlę. Z biegiem lat dostosowywano jej wygląd zgodnie ze zmieniającymi się kanonami sztuki tak, że na przełomie XVI i XVII wieku jego wystrój był już typowo barokowy i takim pozostaje do dzisiaj.

Przywieźli ich na wymarcie
Żyjąc wśród mieszkańców Warty, Bernardyni nie pozostawali bezczynni. W latach 1795-1837 prowadzili "podwydziałową" czyli średnią szkołę, "[...] która wychowywała młodzież w duchu religijnym i narodowym tak, że wyszło z niej wielu wybitnych ludzi m.in. bojowników o wolność ojczyzny w okresie wojen napoleońskich", z dumą podkreślają gospodarze obiektu. Być może za te właśnie "zasługi" po powstaniu styczniowym władze carskie zwiozły do Warty zakonników z pobliskich klasztorów... na "wymarcie".

Pachnie historią
Wystarczy podnieść nieco oczy, by w nawie głównej kościoła zobaczyć rokokową polichromię Walentego Żebrowskiego, bernardyńskiego artysty z II połowy XVIII wieku. Za wielkim ołtarzem oraz w budynku klasztornym są jeszcze ślady szesnastowiecznej twórczości innego bernardyńskiego malarza - Franciszka z Sieradza. Na szczególną uwagę zasługuje prawdziwe arcydzieło rzeźby: marmurowy sarkofag z postacią Sługi Bożego, Rafała z Proszowic, z alabastrowym płaskorzeźbami z 1640 roku fundacji prymasa Jana Lipskiego oraz płyta nagrobna z początku XVII wieku "świętobliwego Melchizedeka z Warty" (zm. 1480 r.). Niestety wiele zabytków, w tym licząca 2500 woluminów biblioteka klasztorna, przepadło po kasacie klasztoru w 1833 roku.

Lubią do nich chodzić
Bernardyni - stróżowie warciańskiego klasztoru, to franciszkanie, albo używając oficjalnej nazwy - jedna z prowincji Zakonu Braci Mniejszych, których życie polega na zachowaniu Ewangelii, trwaniu w posłuszeństwie, ubóstwie i w czystości. Bernardyni przebywają we wspólnotach braterskich. Wszyscy, zarówno kapłani jak i nie kapłani są dla siebie braćmi. Tak polecił założyciel zakonu św. Franciszek z Asyżu w regule: "Gdzie bracia przebywają razem, niech odnoszą się do siebie jak członkowie rodziny". Regułę tę muszą chyba rozciągać na innych. W każdym razie to by wyjaśniało często słyszane: "Bernardyni? [...] Tak. Lubimy do nich chodzić".



Archikolegiata p.w. NMP i św. Aleksego
Tum
 zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć
 
 
 
 
Prastare grodzisko należące do plemienia Łęczycan …
Archikolegiata w Tumie (2 km na wschód od Łęczycy) stanowi jeden z najciekawszych zabytków sztuki romańskiej w Polsce. Wybudowana została w latach 1141 – 1161 na miejscu wcześniej istniejącego tu opactwa benedyktyńskiego.
Lata budowy archikolegiaty przypadają na początek rozbicia dzielnicowego zapoczątkowanego testamentem Bolesława Krzywoustego, gdy Ziemię Łęczycką otrzymał Kazimierz zwany później Sprawiedliwym. Budowę archikolegiaty przypisuje się arcybiskupowi gnieźnieńskiemu Janikowi. Poza funkcją sakralną, kolegiata stała się miejscem ważnych zjazdów kościelnych, a ze względu na charakter obronny, schronieniem dla okolicznej ludności podczas najazdów Litwinów, Prusów, Tatarów i Krzyżaków.
Archikolegiata była wielokrotnie palona i odbudowywana. W średniowieczu pierwsza przebudowa miała miejsce po pożarze w 1294 roku. Kolejna przebudowa nastąpiła ok. 1487 roku i doprowadziła do gotyzacji wnętrza, czego trwałe ślady są widoczne do dnia dzisiejszego.
Po zniszczeniach w czasie Bitwy nad Bzura w 1939 roku, kościół pozostał w ruinie do 1946 roku, a w następnych latach został odbudowany według projektu Jana Koszyc - Witkiewicza, który już przed wojną przymierzał się do restauracji kolegiaty.
Obecnie archikolegiata jest trzy nawową orientowaną bazyliką z dwiema apsydami. Od strony zachodniej znajdują się dwie czworoboczne wieże przykryte dachami, a od strony wschodniej znajdują się dwie stożkowo przykryte baszty. Kościół jest zbudowany ze starannie obrobionej kostki granitowej, natomiast naroża wież o bramowania okien i wejść wykonane są z piaskowca. Do wnętrza kolegiaty prowadzi od strony północnej kruchta, dobudowana w celu ochrony portalu stanowiącego właściwe wejście. Portal datowany jest na rok 1160., a w półkolistym tympanonie wyrzeźbiona jest postać Madonny z Dzieciątkiem, która jest adorowana przez dwa anioły. Wnętrz kolegiaty zawiera bardzo cenny zabytek sztuki zdobniczej XII wieku tj. płaskorzeźbę przedstawiającą Chrystusa Pantokratora. Na uwagę zasługuje także znajdujące się we wnętrzu romańska płyta nagrobna, która przedstawia rycerza, czternastowieczne kamienne wsporniki sklepienne i krzyżowe, sklepienia naw bocznych, portal gotycki prowadzący z prezbiterium do zakrystii z datą 1487, płyty nagrobne kannoników łęczyckich z XV wieku, stalle gotyckie z początku XVI wieku z herbami Dębno i Sulima, fragmenty fresków gotyckich i renesansowych.
Zwiedzając Archikolegiatę w Tumie należy zwrócić również uwagę na galerie triforialne naw bocznych oraz obszerną emporę w nawie głównej, która przeznaczona była prawdopodobnie dla panującego i jego dworu.
Archikolegiata w Tumie pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny i św. Aleksego jest jednym z najwspanialszych zabytków architektury romańskiej nie tylko w Polsce, ale także w Europie. Była świadkiem burzliwych dziejów naszego kraju i miejscem godnym zobaczenia.



klasztor Księży Salezjanów
Lutomiersk, ul. Kopernika 3

 zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć
 
 
 
 
 
 
 
 
Początki giną w mrokach…
Kiedyś rosły tu piękne lasy. Przepełnione były spokojem i ciszą. W XIII wieku przechodziły tędy szlaki handlowe łączące Kalisz i Sieradz z Mazowszem. Początki klasztoru w Lutomiersku giną w mrokach dziejów. Wystarczy jednak pozwolić wyobraźni na chwilę swobody, by, przejeżdżając drogą z Szadku do Łodzi, ujrzeć pierwotną bryłę średniowiecznego zamku wtopioną licznymi architektonicznymi przeróbkami w XVII - wieczny budynek klasztorny. Sprytne oko, już bez pomocy wyobraźni, dostrzeże dawną fosę wokół niewielkiego wzniesienia usypanego pracą parobków i otoczonego murem z czerwonej cegły.
Lutomierski zamek datuje się na koniec XIV lub na początek XV wieku. Nie jest znany jego fundator. Bywał w nim często tutejszy dziedzic, wojewoda rawski – Andrzej Grudziński. To on sprowadził nad Ner franciszkanów reformatów i oddał im we władanie odziedziczony po przodkach zamek (nawrócił się z kalwinizmu na katolicyzm i być może w ten sposób chciał odkupić swoje winy). Ci przez kilka wieków własnym wysiłkiem, a także dzięki pomocy wiernych rozbudowywali go, przystosowując tę małą warownię do życia klasztornego. Potomkowie Andrzeja Grudzińskiego pobudowali reformatom utrzymany w stylu barokowym kościół. Konsekrowano go w 1559 r.

Przybyli salezjanie
Franciszkanie przebywali tu jeszcze pod koniec ubiegłego wieku. Wielu z nich ukazem cara Aleksandra II z 8 listopada 1864 r. zostało karnie przesiedlonych do Lutomierska po upadku powstania styczniowego. Ostatni z pracujących tu franciszkanów zmarł w 1900 r. Nastały złe czasy. Klasztor zamknięto. W całkowitą ruinę budynek popadł w czasie działań wojennych 1914 r., kiedy to spłonęły wszystkie dachy i runęły sklepienia. Nieznacznie upraszczając, można powiedzieć, że po wojnie życie w klasztorze zamarło. Podejmowano, co prawda, liczne działania mające na celu przywrócenie obiektowi jego dawnej świetności, ale szybko okazało się, że trudności z odbudową całości kompleksu były zbyt poważne. Reformaci postanowili ostatecznie opuścić swoją wielowiekową placówkę w 1920 r. Nie trzeba specjalnie podkreślać, jak poważnym problemem stało się w tym momencie znalezienie zakonu, który podjąłby się trudu odbudowy zniszczonych obiektów, co miało niebagatelne znaczenie także w kontekście ratowania zabytków kultury polskiej. I w takiej oto chwili do Lutomierska przybyli salezjanie. Stało się to w roku 1926.
Remont ruszył pełną parą. Przede wszystkim osuszono zawilgocone mury klasztorne i tam, gdzie trzeba było - naprawiono je. Cele zakonne przerabiano na widne sale do nauki dla chłopców. Położono dachy i zbudowano klatki schodowe. Po roku przygotowań przyjęto pierwszych ośmiu uczniów. W roku szkolnym 1929/30 – było już ich stu dziesięciu. Praca z młodzieżą trwa do dnia dzisiejszego.

Szkoła z nr 1
Od prawie dwóch i pół roku klasztor „gości” uczniów Salezjańskiej Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej II st. im. Ks. Antoniego Chlondowskiego. Jest to szkoła męska z obowiązkowym internatem. Została zarejestrowana w 1996 r. przez Ministerstwo Kultury i Sztuki wśród prywatnych szkół artystycznych pod numerem 1 i naturalnie otrzymała uprawnienia publiczne. Szkoła ma profil instrumentalny, co oznacza, że nauka gry na organach jest w nim przedmiotem wiodącym. Ma to pozwolić utalentowanym absolwentom - jeden z nich wystąpi w tegorocznej edycji festiwalu razem z Konstantym Andrzejem Kulką ! - brać czyny udział w życiu koncertowym w roli solistów. Zadaniem szkoły jest także wykształcenie muzyków kościelnych profesjonalnie przygotowanych do wykonywania zawodu organisty w rzymsko-katolickich parafiach całej Polski. M.in. z tego powodu dużą wagę w nauczaniu chłopców przywiązuje się do umiejętności śpiewu chóralnego oraz gry w zespole instrumentów dętych. Dla szczególnie uzdolnionych zarezerwowana jest możliwość brania udziału w licznych koncertach organowych organizowanych w Lutomiersku i nie tylko.

Tradycja w trzy lata
Choć szkoła ma dopiero niecałe trzy lata, to dorobiła się już kilkudziesięcioletniej tradycji. To z pozoru paradoksalne stwierdzenie nabiera sensu, gdy spojrzy się na nią jako spadkobierczynię dawnej, decyzją władz komunistycznych zamkniętej w 1963 r., Salezjańskiej Szkoły Organistowskiej w Przemyślu. Jej założycielem w roku 1913 był salezjanin, brat Prymasa Polski, kardynała Augusta Hlonda - ks. Antoni Chlondowski. Właśnie Jego imię nosi dzisiaj szkoła w Lutomiersku. Nie można w tym miejscu nie wspomnieć o najwybitniejszych absolwentach dawnej szkoły przemyskiej. Nazwiska Mariana Sawy, Feliksa Rączkowskiego, Zdzisława Nowackiego czy Tadeusza Jarzęckiego są jej chlubą.

Miejsca wyszperane
Lutomiersk nie jest wielkim ośrodkiem przemysłowym. To spokojne miasteczko mające ambicje stać się miejscem wypoczynku i relaksu dla zabieganych łodzian. Nie wybuchają tu skandale, a życie płynie w swoim ustalonym od dawna tempie. Rzec można - idealne miejsce dla ludzi, którzy chcą wypocząć od zgiełku wielkiego miasta w cieniu kilkusetletnich murów klasztoru. To pieczołowicie wyszperane i najodpowiedniejsze miejsca dla koncertów naszego festiwalu.



Opactwo Cystersów p.w. św. Tomasza
Sulejów, ul. Opacka 13

 zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć
 
 
Powstały na przełomie XII i XIII wieku Zespół Klasztorny Opactwa Cystersów jest najważniejszym zabytkiem ziemi sulejowskiej. Zabudowania opactwa tworzą obszerny nieregularny wielobok z basztami i wieżami bramnymi, zamykający w swoim obrębie kościół z przylegającą pozostałością klasztoru. Późnoromański kościół poświęcony został św. Tomaszowi Becetowi
z Canterbury oraz Najświętszej Marii Pannie. Mury zbudowano z ciosów piaskowca szydłowieckiego. Zewnątrz wyróżnia się niewątpliwie fasada kościoła z wydatnym tzw. domkiem portalowym o trójkątnym zamknięciu. Mieści się tutaj wejście do kościoła, ozdobione późnoromańskim portalem
z ok. 1230 roku. Istotnym elementem rokokowego wyposażenia wnętrza jest ambona z 2 poł. XVII wieku ozdobiona rzeźbą św. Tomasza wśród aniołów. Uwagę zwraca również chór muzyczny o bogatej dekoracji snycerskiej parapetu z symbolicznymi malowidłami oraz podwójny prospekt organowy, zapewne
z 3 ćw. XVII wieku. Inicjatorem budowy organów w Sulejowie był opat Stanisław Zaremba. Organy posiadają 22 głosy grające (2 klawiatury ręczne + 1 nożna) z cymbelsternem tj. wirującą gwiazdą z dzwonkami. Prospekt z 1644 r. – manierystyczno – barokowy o zwartej blokowej strukturze szafy organowej z wyodrębnionym pozytywem w parapecie chóru muzycznego. Prospekt uchodzi za dzieło stolarsko-snycerskiego warsztatu zakonnego.



Kościół św. Idziego
Inwłódz, Plac Kazimierza Wielkiego

 zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć
 
   
   
   
Na szczycie najwyższej w okolicy góry, u podnóża której płynie rzeka Pilica, stoi piękny romański kościółek św. Idziego. Jego okrągła wieża ze stożkowym czerwonym zadaszeniem jest łudząco podobna do baszty romańskiego zamku. Kościół jest widoczny z dużej odległości i jest dobrym punktem orientacyjnym dla turystów. Kościół ten wystawił w roku 1082 Władysław Herman. Jest on murowany z kamienia polowego, znajdują się w nim małe półokrągłe okna i takie same drzwi. Został zbudowany w stylu czysto romańskim. Wskutek wielu wojen i napadów, budynek kościelny był jednocześnie twierdzą stąd grube mury z kamienia, niewielkie okrągłe okna, które mogły służyć jako strzelnice. Budynki budowane w stylu romańskim należą do najstarszych w Polsce. Do nich również zalicza się kościółek św. Idziego. Świadectwem, które mówi o historii i wieku kościoła, a równocześnie Inowłodza, był napis, który niegdyś umieszczony był nad wielkim ołtarzem. Niestety wiemy o tym tylko ze starych kronik, gdyż nie przetrwał on do dzisiaj.
Ten łaciński napis brzmiał:
Władysław Herman, król Polski, brat Bolesława, zabójcy św. Stanisława biskupa, zbudował wiele kościołów w Polsce po wezwaniem św. Idziego, ten także kościół z jego klasztorem na szczycie tej góry zbudował zakonnicami obsadził i sowicie go wyposażył dziesięcinami, szczególnie z osady u stóp tej góry położonej, przyległymi do niej polami oraz wieloma innymi dochodami.

Według tego podania przy kościółku św. Idziego istniał niegdyś klasztor dla sióstr zakonnych. Niewiele można jednak powiedzieć o regułach w nim panujących jak i o nim samym. Najprawdopodobniej był to Zakon Benedyktyński, uzasadnia to fakt, że zakon ten należał do najstarszych w Polsce. Klasztor przetrwał tylko do XIII wieku, gdyż w tym czasie został zniszczony przez Tatarów, a zakonnice zostały wymordowane lub przeniosły się do innego klasztoru. Tatarzy idąc na Kujawy przechodzili przez Inowłódz. Zajęli go, a że kościółek św. Idziego i klasztor znajdowały się na najwyższym, a zarazem najbardziej widocznym miejscu, były mocno atakowane przez hordy tatarskie. Miasto spalono, mieszkańców bądź wzięto do niewoli bądź wymordowano. Klasztor został doszczętnie zrujnowany, a kościółek dzięki swej budowie, choć zniszczony, ocalał. Chcąc powiedzieć coś więcej o kościółku św. Idziego oraz o historii miasta Inowłódz należy zastanowić się nad słowami, które niegdyś znajdowały się nad ołtarzem w kościele. Czytamy, że Władysław Herman nie tylko kościół i klasztor zbudował, ale i "sowicie go wyposażył dziesięcinami, szczególnie z osady, u stóp tej góry położonej". Z tych słów można wnioskować, że kiedy kościół był budowany około 1082 roku, to jest prawie 120 lat po przyjęciu wiary chrześcijańskiej przez naród polski, miasto, a raczej osada ludzka już istniała. Świadczy to o tym, że osada już wówczas składała się z kilkunastu domostw, i to takich które na utrzymanie kościoła mogły płacić dziesięciny, a więc musiała istnieć już dużo wcześniej, co najmniej dwa lub trzy wieki. Zatem historia Inowłodza sięga jeszcze czasów pogańskich. Na dowód tego można jeszcze przytoczyć fakt, że w roku 1145 w Inowłodzu pobierane były cła od przywożonych towarów, a więc drogi, którymi ten towar przywożono musiały powstać dużo wcześniej. Kolejnym bardzo ważnym dowodem na to, że Inowłódz jest miastem starym i że kościół św. Idziego wybudowany został za czasów Władysława Hermana, jest dokument, który do dnia dzisiejszego znajduje się w archiwach przy kościele w Trzemesznie. Sporo szczegółów odnoszących się do kościoła św. Idziego odnajdujemy w pamiętniku religijnym. Czytamy tam, że kościół posiadał dawniej trzy ołtarze i że pod stopniami wielkiego ołtarza w roku 1593 pochowany był ksiądz Adam Stryecz, proboszcz miejscowej parafii, któremu siostra położyła nagrobek z białego ciosowego kamienia. Z innych źródeł historycznych dowiadujemy się, że na środku kościoła był mały murowany grób, w którym był pochowany Mikołaj Korycki, sekretarz Zygmunta III Wazy. Najprawdopodobniej król ten bawił w tych stronach na łowach i w tym czasie został gdzieś w okolicy zamordowany wspomniany sekretarz królewski. Grób ten nakrywał biały ciosowy kamień z jego herbem "Ciołek". Jeszcze w ostatnich latach przed l Wojną Światową grób istniał, choć już bardzo zrujnowany. Po wojnie, po odrestaurowaniu kościółka posadzkę wyrównano i znikły ślady grobu.
W kościółku umieszczony był również w wielkim ołtarzu obraz św. Idziego, sprowadzony z Włoch. Jednak i on nie przetrwał do dzisiejszych czasów. W dobrym stanie kościółek zachował się do 1520 roku. Później to, z powodu powiększenia parafii inowłodzkiej, kościółek św. Idziego stał się zbyt małym do odprawiania nabożeństw, więc parafianie pobudowali nowy kościół pod wezwaniem św. Michała Archanioła. Zaś kościół św. Idziego pozostał kościołem filialnym aż do roku 1793. Jednak z czasem z powodu okupacji pruskiej i austriackiej został on opuszczony. W roku 1790 za staraniem proboszcza inowłodzkiego ks. Buchowskiego kościółek został odrestaurowany i został do niego wprowadzony cudowny obraz Matki Boskiej Bolesnej, przez co nabrał jeszcze większej świetności. Nie długo jednak cieszył się swoim dobrym stanem, ponieważ w 1793 roku został zamieniony przez prusaków na magazyn wojskowy. Mieszkańcy Inowłodza wraz z proboszczem ks. Buchowskim wynieśli nocą najświętszy obraz i znaczniejsze sprzęty i bogactwo kościelne. Resztę zabrali żołnierze pruscy, kościół zaś zasypali zbożem, a cmentarz zasypali słomą i sianem. Po zakończeniu okupacji pruskiej kościółek zaczął chylić się ku upadkowi. Nie były tam już odprawiane nabożeństwa i nie mając żadnej opieki zaczął się zamieniać w ruinę. Około roku 1911 miejscowy proboszcz ks. Weiss, a potem ks. Dyżewski zajęli się odrestaurowaniem kościoła, którym przewodził architekt Dziekoński. Jednak l Wojna Światowa przerwała tę pracę. Dopiero po wojnie w 1923 roku zajęto się ponowną restauracją kościoła. Z inicjatywy prezydenta Rzeczypospolitej, Ignacego Mościckiego w 1936 roku podjęto gruntowną rekonstrukcję tego kościoła. W październiku 1938 roku ukończono wszystkie prace związane z odbudową i dnia 1 listopada nastąpiło uroczyste poświęcenie kościoła.



Muzeum Zamek w Oporowie  

 zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć
 
 
 
Pierwsze wzmianki histroryczne o Oporowie pochodzą z drugiej połowy XIV wieku. Miał tu siedzibę ród Oporowskich, herbu Sulima. Rezydencję rodową, gotycki zamek wzniósł około 1440 roku Władysław Oporowski, biskup kujawski i podkanclerzy koronny, a od 1449 r. arcybiskup gnieźnieński. Był to jeden z najbardziej wpływowych polityków na dworze Władysława Jagiełły i Kazimierza Jagiellończyka, zaufany doradca i ulubieniec obydwu królów Na początku XVII wieku Oporów przeszedł w posiadanie rodziny Tarnowskich herbu Rola. Majątek wniosła w posagu Barbara Oporowska, żona Piotra Tarnowskiego, kasztelana gostynińskiego. Około 1720 roku dobra przejął nowy właściciel Jan Sołłohub, podkomorzy gostyniński, późniejszy podskarbi wielki litewski i wojewoda brzesko - litewski... Ostatnim dziedzicem dóbr oporowskich został w 1932 roku Szymon Karski. W Polsce Ludowej odebrany właścicielom zamek stał się siedzibą Muzeum, które zorganizowano w 1949 roku.
Zamek wznosi się na sztucznie usypanej wyspie, otoczonej fosą, przez którą pierwotnie prowadził zwodzony most. Budowla założona na planie czworoboku składa się z piętrowego domu mieszkalnego, baszty obronnej z kaplicą dwupiętrowej wieży oraz murów obronnych zamykających dziedziniec od północy i wschodu.
Komnaty zamkowe mieszczą ekspozycję stylowych wnętrz. Wyposażenie sal dostosowane jest do wystroju architektonicznego pomieszczeń i podkreśla ich pierwotne funkcje - sala duża, jadalnia, sypialnia, skarbczyk. Zbiory zawierają dzieła sztuki z różnych epok od XVI do XIX wieku - obrazy, rzeźby, wyroby rzemiosła artystycznego. Nieliczne eksponaty związane są z historią zamku. Należą do nich portrety rodziny Sołłohubów z XVIII w., lustra z żardinierami z początku XIX w., pistolety pojedynkowe z XVII i XIX w. oraz serwis fajansowy firmy Shelton z końca XIX wieku.
W latach 1962 - 1965 przeprowadzono gruntowny remont budowli połączony z częściową rekonstrukcją. Usunięto część XIX wiecznych przeróbek, odsłaniając spod przemurowań gotyckie portale i okna oraz renesansowe stropy w salach na piętrze. Rekonstrukcja objęła ganek komunikacyjny łączący skrzydło mieszkalne z kaplicą i dachy, którym przywrócono pierwotne, strzeliste sylwety.
Zamek, wrosły od stuleci w oporowski pejzaż, pobudzał wyobraźnię miejscowych gawędziarzy, którzy snuli tajemnicze opowieści o niezwykłych wydarzeniach, o duchach i diabłach zasiedlających zakamarki biskupiej rezydencji. Najpopularniejsza z legend opowiadała o tunelu podziemnym wybudowanym przez biskupa Oporowskiego, prowadzącym z piwnic zamkowych do pobliskiego klasztoru paulinów. Podziemne przejście przed wiekami miało być miejscem tajemnych spotkań zakochanej kasztelanki oporowskiej i przeora klasztoru, ukrywających przed światem swą miłość. Podczas jednej z wypraw do podziemi oberwało się sklepienie tunelu, grzebiąc pod gruzami śpieszącą na spotkanie kasztelankę. Wypadek ten sprawił, ze wejścia do tunelu zostały zamurowane i ślady po nich zatarte. Olbrzymi głaz leżący w polu na tzw. Zapłociu, pomiędzy zamkiem i klasztorem, ma oznaczać miejsce tragicznego zdarzenia. Przy kaplicy zamkowej, pod którą znajdowało się zejście do tunelu słyszano odtąd tajemnicze jęki i nawoływania. Mówiono też, że duchy kasztelanki i sprzeniewierzonego ślubom zakonnym przeora jawiały się nocą pod murami zamku lub wędrowały klasztornymi korytarzami.



Muzeum w Nieborowie i Arkadii  

 zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć
 
 
 
 
 
Początki Nieborowa sięgają końca XII wieku, kiedy powstał tu przysiółek, a następnie wieś, z kościołem erygowanym w 1314 roku i drewnianym dworem. Na początku XVI wieku wzniesiono w Nieborowie gotycko-renesansowy dwór, który przetrwał do końca wieku XVII. Dobra nieborowskie stanowiły wówczas własność rodu Nieborowskich herbu Prawda
W 1694 roku kardynał Michał Stefan Radziejowski kupił od Nieborowskich dobra wraz z dworem i na jego zrębach wzniósł barokowy pałac według projektu architekta Tylmana z Gameren, spolonizowanego Holendra. Kardynał Radziejowski zapisał w testamencie dobra nieborowskie wraz z pałacem Konstancji z Niszczyckich i Jerzemu Hipolitowi Towiańskim. Ich syn Krzysztof Mikołaj Towiański sprzedał dobra w 1723 roku generałowi saskiemu Aleksandrowi Jakubowi Lubomirskiemu i jego małżonce Karolinie Fryderyce von Vitzthum. Od 1736 roku właścicielami Nieborowa byli Stanisław i Jan Józef Lochoccy, którzy odsprzedali w 1766 roku dobra Michałowi Kazimierzowi Ogińskiemu, hetmanowi wielkiemu litewskiemu. Hetman w latach 1766-1768 dokonał przekształcenia wnętrz pałacowych w stylu rokokowym.
W 1774 właścicielem dóbr nieborowskich został książę Michał Hieronim Radziwiłł, późniejszy wojewoda wileński i jeden z najbogatszych magnatów polsko-wileńskich. W pałacu nieborowskim Michał Hieronim Radziwiłł zgromadził kolekcję obrazów mistrzów europejskich - holenderskich, niemieckich, włoskich i hiszpańskich oraz portrety osobistości polskich i obcych, gabinet kilkunastu tysięcy rycin, księgozbiór unikatowych starodruków (od XVI wieku), zespoły mebli polskich, angielskich i francuskich, zbiory sztuki zdobniczej - sreber, porcelany, szkieł i tkanin. Dla niego warszawski architekt Szymon Bogumił Zug założył na początku lat siedemdziesiątych XVIII wieku regularny ogród francuski i przebudował w 1784 roku wnętrza pałacu w stylu wczesnoklasycystycznym (Gabinety Żółty i Zielony, Sypialnia Wojewody). Książę wprowadził na folwarku nieborowskim nowoczesne formy organizacji zarządzania dobrami i uprawy ziemi. Jego małżonka, Helena z Przeździeckich, założyła w pobliżu Nieborowa słynny ogród romantyczny, który nazwała Arkadią, utrzymany w stylu angielskim, z pawilonami ogrodowymi bogato wyposażonymi w dzieła sztuki, głównie sztuki antycznej, greckiej i rzymskiej.
Po śmierci Michała Hieronima Radziwiłła w 1831 roku, dobra nieborowskie podupadły, a pałac uległ zaniedbaniu. Spadkobiercy przez długie lata prowadzili spór o ogromną sukcesję po zmarłym, położoną na terenie Cesarstwa Rosyjskiego, Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Część dóbr, położona w Królestwie Polskim, a w niej Nieborów, przypadły w spadku w 1841 roku synowi Michała Hieronima - Michałowi Gedeonowi Radziwiłłowi, generałowi wojsk polskich, jednemu z głównodowodzących powstaniem listopadowym 1831 roku. Z kolei jego spadkobierca, syn Zygmunt Radziwiłł, okazał się utracjuszem i doprowadził do ruiny dobra swoich przodków. Sprzedał na licytacji w Paryżu najlepszą część galerii obrazów i biblioteki, zgromadzonych przez wielkiego dziada, i odsprzedał w obce ręce Arkadię z całym jej unikatowym wyposażeniem. Na szczęście odstąpił Nieborów w 1879 roku swemu bratankowi Michałowi Piotrowi Radziwiłłowi i przeniósł się na stałe do Francji. Nowy właściciel Nieborowa podniósł z ruiny zaniedbane dobra, odkupił Arkadię, założył przy pałacu manufakturę mebli i majoliki, uzupełnił uszczuplone wyposażenie wnętrz i wyposażył na nowo bibliotekę pałacową. Zmarł bezpotomnie w 1903 roku, a wdowa po nim sprzedała w trzy lata później dobra nieborowskie wraz z pałacem dalekiemu kuzynowi męża Januszowi Radziwiłłowi, ordynatowi ołyckiemu.
Janusz Radziwiłł był znanym działaczem politycznym i gospodarczym okresu dwudziestolecia międzywojennego. Dokonał w latach 1922-1929 przebudowy wnętrz pałacu w Nieborowie, m.in. Sali Weneckiej i Palarni (arch. Kazimierz Skórewicz), nadbudowy drugiego piętra (arch. Romuald Gutt) i uczynił z Nieborowa głośną podwarszawską rezydencję, odwiedzaną przez znanych polityków i inne osobistości życia publicznego w Polsce. W dramatycznym okresie okupacji hitlerowskiej prowadził działalność konspiracyjną o charakterze politycznym. W tym czasie jego syn Edmund Radziwiłł zarządzał dobrami nieborowskimi, działając jednocześnie, razem z małżonką Izabelą, w ruchu oporu w szeregach łowickiego okręgu Armii Krajowej. Janusz Radziwiłł dwukrotnie, w 1939 roku i w latach 1945-1947, więziony był przez sowieckie służby NKWD na terenie Związku Radzieckiego, a po powstaniu warszawskim, do grudnia 1944 roku przetrzymywany był przez hitlerowców w więzieniu berlińskim. W 1947 roku zamieszkał w Warszawie, gdzie zmarł w 1967 roku. Małżonka Janusza Anna z Lubomirskich Radziwiłłowa zmarła w 1947 roku w Krasnogorsku. Młodsi członkowie rodziny Radziwiłłów nieborowskich po powrocie z zesłania pozostali w Polsce, przetrwali najcięższy okres realnego socjalizmu i mieszkają dzisiaj w Warszawie.

do góry